Sonic CD
Nie jestem wielką fanką klasycznych Soniców. Nie jest to jednak przypadek MegaMana, którego aktywnie nie lubię. Po prostu rozdaj rozgrywki jaki przygotowała nam Sega nie do końca do mnie trafia i Sonic CD nieszczególnie różni się pod tym względem od Soniców 1-3+Knuckles.
Moim największym problemem jest to czym bohater był najbardziej reklamowany, czyli szybkość. Jeśli nie znamy bardzo dobrze poziomów, unikanie przeszkód jest kwestią bardziej szczęścia niż umiejętności. Jakbym miała co najmniej 20 lat mniej, nie byłby to dla mnie problem, bo Sonic jest zaprojektowany tak, żeby przechodzić go wielokrotnie, odkrywając jak uzyskać dobre zakończenie. Dziś w mało którą grę chcę grać w ten sposób. Zwłaszcza, że tu nie możemy po prostu wracać do poziomów i zaliczać ich jak nam wygodnie. Dlatego też “złe zakończenie” w zupełności mi wystarcza.
To, że nie chce mi się powtarzać gry, wpływa też na jej kolejny aspekt. Sonicowe poziomy zawsze dawało się przechodzić na wiele różnych sposobów. Tutaj dochodzą podróże w przeszłość i przyszłość. Mam więc świadomość, że dużej części gry po prostu nie zobaczyłam.
Nigdy też nie przepadałam za życiem w postaci pierścieni rozsypujących się po uzyskaniu obrażeń.
W tej części po raz pierwszy spotykamy też Amy Rose. Nie znam późniejszych gier z serii, więc niewiele o niej wiem. Tu nie ma jej dużo, ale na tym etapie żadna z postaci nie była rozwinięta, więc na razie po prostu cieszę się, że w końcu pojawił się jakiś damski pierwiastek.
Ciekawe jest też to, że gra wyszła na Segę CD, czyli przystawkę do Genesis (zostanę przy amerykańskich nazwach, bo Mega CD brzmi mi gorzej) zawierającą – cóż – napęd CD. I jego zastosowanie zdecydowanie widać – przede wszystkim w muzyce. Tylko nie wiem czy było warto. Z perspektywy osoby emulującej – mam lepszą grę, ale dla osób grających na oryginalnym sprzęcie, przystawka tania nie była. Wprawdzie zwiększ moc konsoli, ale w wypadku Sonica (który był najlepiej sprzedającą się na nią grą) postęp nie jest specjalnie zauważalny. Za to płyta zmieściła wspomnianą muzykę czy dłuższe animacje.
Fajnie było zagrać sobie w kolejną grę z serii, ale nawet bardziej czekam aż poznam nowsze części.



